Zaznacz stronę
  • Umowa o zachowaniu poufności (NDA) – co to jest?
  • Jak poprawnie sporządzić umowę
  • Jakich błędów unikać

Wiele firm jara się umowami o zachowaniu poufności jak Rzym za czasów Nerona.

Ten rodzaj umowy dość dobrze zakorzenił się w polskiej rzeczywistości. Takie umowy się przyjęły i są często obligatoryjnie pisane tak jak np. zapisy o sile wyższej w przypadku niewykonania umowy, które też często w zasadzie standardowo znajdują się w umowach.

Umowa o zachowaniu poufności często jest nazywana skrótowcem „NDA” (ang. non disclosure agreement). Zamiennie też używa się „klauzule o poufności”.

Klauzule o poufności często zamieszcza się nie dlatego, że jest jakaś wielka tajemnica – ale dla zasady, bo tak.

NDA towarzyszy często taka logika: „nie chce podpisać, to znaczy, że chce ujawnić”. Przez to foch i oburzenie.

NDA to są tematy wrażliwe i drażliwe.

Z takich umów korzystają nie tylko firmy technologiczne czy innowacyjne – korzystają firmy, które cenią informacje o sobie, o swoich działaniach.

Umowa o zachowaniu poufności – to jest umowa pomiędzy kimś kto ujawnia sekretne informacje a kimś kto otrzymuje sekretne informacje.

Umowa o zachowaniu poufności to embargo na poufne informacje.

Umowa NDA należy do kategorii tzw. umów nienazwanych – oznacza to, że przepisy nie mówią co taka umowa musi zawierać. Czyli jest duża swoboda jeśli chodzi o ich konstruowanie. Ten rodzaj umów nie jest uregulowany w przepisach – dlatego nie jest tworem jednolitym, w konsekwencji dość swobodnym.

 

Jak napisać umowę o zachowaniu poufności?

Kiedy zawiera się umowę o zachowaniu poufności

NDA pojawiają się między innymi tam, gdzie są prace badawczo – rozwojowe, gdzie jest własność intelektualna. NDA zabezpieczają przepływ informacji pomiędzy podmiotami (firmami, instytucjami itd.).

Intencją NDA jest zapobiegać, wyczulić na to, że informacje na których firmy wspólnie pracują nie mogą wyciec na zewnątrz.

Można się spotkać z opiniami, że NDA na starcie rozmowy jest złym początkiem i to nie zapowiada się dobrze. Jest w tym trochę racji.

Co musi zawierać umowa

W umowie należy precyzyjnie napisać co jest informacją poufną. Może to być informacja gospodarcza, technologiczna itd. – opisana precyzyjnie. W praktyce może to wyglądać tak, że w stopce maila jest adnotacja o tym, że ten mail jest właśnie informacją poufną.

Dobra umowa to precyzja. Umowa ma realnie i precyzyjnie opisać to na co obie strony się umawiają.

Dużo lepiej jest umowę obudować precyzją niż barokowymi konstrukcjami czy zapisami.

Forma umowy

Klauzule o zachowaniu poufności mogą być osobną umową lub też częścią umowy głównej.

NDA w praktyce często można spotkać podpisaną tylko przez jedną stronę a miejsce na podpis drugiej strony pozostaje puste. Zdarza się to na przykład przed wejściem na technologiczną konferencję, gdzie będzie prezentowany jakiś nowy sprzęt i jest potrzeba aby uczestnicy dali sobie na wstrzymanie z publikacją materiałów o tym urządzeniu do czasu oficjalnej premiery.

Kary umowne

Kary w NDA są często wpisywane na zasadzie kopiuj / wklej z innych umów. Często można spotkać 50 tys. zł lub 100 tys. zł. za każdy przypadek naruszenia. Tak mieli inni więc my też.

W umowie można zastrzec bardzo wysokie kary za nieprzestrzeganie poufności – ale to nie oznacza, że sąd w orzeczeniu poprze taką właśnie wysokość. Sąd może zmniejszyć wygórowaną karę – jest to tzw „miarkowanie kary” co można czytać i rozumieć jako „umiarkowanie”.

Wysokie kary w umowie mają robić wrażenie na osobie podpisującej, mają odstraszać – ale też zawyżone kary odstraszają od samego podpisania takiej umowy.

Łatwo sobie w takiej sytuacji pomyśleć, że nie ma co dalej szarpać tego projektu jeśli na starcie dochodzi do takiego zderzenia z proponowanymi karami.

Jeśli w umowie nie określi się wysokości kar – wówczas pozostaje dochodzenie na zasadach ogólnych kodeksu cywilnego – co będzie wymagało większej gimnastyki.

Dochodzenie swoich praw (kar)

Zapisanej w umowie kary dochodzi się przed sądem – to jest jedyna droga. Jeśli chodzi o dochodzenie swoich praw z podpisanej umowy NDA to nie ma żadnych domniemań – w sądzie trzeba mieć dowody.

Co nie obejmuje umowa

Żadne NDA nie może siłą rzeczy obejmować informacji pozyskanych od kogoś innego (od osoby trzeciej) – czyli nie dotyczy informacji pozyskanej samodzielnie, inną drogą.

Przykład: Michał zgodził się na dotrzymywanie jakiegoś sekretu i podpisał z jakąś firmą umowę o zachowaniu poufności. Jeśli dowiedział się od innej osoby spoza tej firmy o sekrecie – to wówczas ten sekret może potencjalnie przekazać dalej. Otrzymał informację z innego źródła więc nie ujawnia wtedy niczego co przekazała mu firma z którą podpisał umowę.

Czas trwania umowy

W umowie trzeba określić czas trwania umowy – umowa może być zawarta na czas określony lub nieokreślony.

Kompetencje sądu a kary

Sąd nie może swoimi kompetencjami regulować racjonalnie oszacowanych wysokości kar – może natomiast włączać się w kary, które są „rażąco wygórowane”.

„Rażąco wygórowane” to jest słowo klucz jeśli chodzi o próbę podważenia wysokości kary przed sądem – czyli nie tylko samo słowo „wygórowane” ale „rażąco wygórowane”. Przepis prawny, a konkretnie kodeks cywilny taki stawia warunek dla możliwości podważenia wysokości kary – musi być „rażąco wygórowana”.

Co po zakończeniu współpracy

W NDA warto opisać procedurę niszczenia dokumentacji czy plików na dysku po zakończeniu obowiązywania umowy.

Podsumowanie

 

Kary są zabezpieczeniem umów. Zgadza się.

Jest faktem, że pod groźbą potencjalnej kary łatwiej dostać… ataku przyzwoitości.

Często jest to konieczny element – niemniej jednak zaproponowanie na dzień dobry absurdalnie wysokiej kary powoduje to, że w świetle reflektorów, na samym początku rozmów o współpracy obie strony rozmontowują jakiekolwiek szczątkowe zaufanie – bez którego trudno o sprawną i jakościową współpracę.

Autorzy takich umów często mają niedobór kontaktu z rzeczywistością. Przy konstruowaniu umów o zachowaniu poufności warto wezwać zdrowy rozsądek.

Zachłanność jeśli chodzi o wysokość kar można negocjacjami zablokować na racjonalnym poziomie.

Koncentrowanie się przez osoby tworzące umowy o zachowaniu poufności wyłącznie na tym jak nałożyć karę umowną jest patologią – ale to występuje w przyrodzie, w polskiej przyrodzie nawet bardzo. Prowadzi to do tego, że druga strona zamiast skupiać się na jak najlepszej realizacji – skupia się na tym jak nie dostać kary umownej. Czy w takiej sytuacji strona, która nalegała o tak wysokie kary korzysta na tym?

Nie ma co budować umów, które powodują, że któraś strona jest szczęśliwa w sytuacji sporu.

Twórcy umów czują się bardzo użyteczni dla świata, kiedy mogą zaaplikować do umowy dużą dawkę nieżyciowych kar. Tworzenie takich kar w umowach nie jest… karalne.

Umowa o zachowaniu poufności nie musi być taka jaką sobie wymyślił ktoś na sali konferencyjnej w dużym wieżowcu – można ją wydyskutować i uzgodnić.